Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 170 (1996-11).
Jeszcze jedna trylogia fantasy, pomyślałem biorąc do ręki „Letnie Drzewo”, pierwszy tom „Fionavarskiego Gobelinu” Guya Gavriela Kaya, dotąd zupełnie mi nie znanego. W notce o autorze wyczytałem, iż jest zawodowym tolkienistą - dopiero skóra mi ścierpła! Ale wystarczyło kilkadziesiąt stron i GGK trzymał mnie za gardło.
W fantasy niezwykle ciężko jest zrobić coś oryginalnego, żeby się zaraz potem nie zostało wykluczonym z gatunku za nazbyt wielkie odstępstwo od kanonu; stąd jedynym polem, na którym dozwolona jest pewna różnorodność, pozostaje język i styl. I wydawałoby się, że w tę też stronę poszedł twórca „Gobelinu”. Choć rzecz dzieje się w klasycznej scenografii (średniowiecznych zamków, puszcz tajemnych, dzikich gór, elfich łąk) i w klasycznej obsadzie (królów starych a mądrych, książąt młodych a porywczych, magów, wojowników, demonów, bogów, półbogów, krasnoludów etc.) - jest opowiedziana w sposób charakterystyczny dla współczesnych powieści obyczajowych. Rytm narracji przywodzi na myśl raczej hemingwayowski behawioryzm aniżeli tolkienowską baśń. I bynajmniej nie tłumaczy tego pochodzenie głównych bohaterów, piątki studentów ściągniętych mocą fionavarskiej magii z dwudziestowiecznej Kanady. Wkrótce okazuje się, że reguły freudowskiej zgoła psychologii w równym stopniu krępują postaci całkowicie fantastyczne. Styl zaczyna wpływać na fabułę; język nagina do siebie świat opisywany; skądinąd wiem, iż GGK pisał „Gobelin” bez sztywnego planu, że wymyślał intrygę sukcesywnie.
W „Wędrującym ogniu” dzieją się już rzeczy wprost niesłychane. Oto w połowie trylogii ginie jeden z głównych bohaterów (żeby choć w walce, ale gdzie tam! - popełnia samobójstwo). Oto główna bohaterka, porwana i zgwałcona przez Złego, zostaje uratowana i okazuje się, że jest w ciąży; straszliwie pokancerowana psychicznie, mimo wszystko nie decyduje się na skrobankę; rodzi się półbóg, Darien, w którym obok siebie zamieszkują Światło i Cień, on jednak dokonuje wyboru nie między jakimiś szczytnymi ideami, co nakazywałaby logika baśni, lecz między ojcem a matką, ponieważ tak każe psychologia zagubionego dziecka. Uważam ten wątek za najciekawszy w trylogii, choć przecież inne są niewiele mniej interesujące.
Główny szkielet fabularny jest natomiast klasyczny: zbliża się czas inwazji Złego na krainy południa. Dla wypełnienia przepowiedni tudzież wspomożenia skromnych sił obrońców sprowadzona zostaje z naszego świata owa piątka przyjaciół, którzy rychło wchodzą w przeznaczone im role bohaterów tragicznych i/lub heroicznych; ruszają z ich udziałem wyprawy do odległych miejsc dla osiągnięcia celów pobocznych, choć przecież nie zawsze oznaczają one zdobycie starożytnych artefaktów. Ale „Gobelin” to wciąż jest fantasy, na dodatek chwalebnie oszczędna w słowach, bo cała ta trylogia spokojnie zmieściłaby się w jednym tomie Jordanowej epopei.
GGK bez wątpienia posiadł umiejętność manipulowania wielkością dystansu, jaki dzieli czytelnika od rozsnuwanej przed nim opowieści. Pomimo mnogości postaci mitologicznych, dysponujących ponadludzkimi mocami i w każdym wymiarze przerastających człowieka - nigdzie ów patos nie przekracza granicy przesady, za którą czai się śmiertelnie groźna w podobnych przypadkach groteska.
Jednak w paru miejscach GGK - zupełnie niepotrzebnie - daje się ponieść postmodernizmowi i np. ściąga do swego świata Lancelota oraz króla Artura. Pewne nieporadności czysto warsztatowe widać również w upodobanych przez autora wielopiętrowych retrospekcjach, plącze się on w czasach przeszłych i zaprzeszłych - choć to akurat może być winą nazbyt dosłownego tłumaczenia. Są to już wszelako szczegóły, których zapewne nie powinienem się czepiać, skoro nareszcie znalazłem fantasy, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu.
Jacek Dukaj
Guy Gavriel Kay Fionavarski Gobelin. (Letnie Drzewo; Wędrujący ogień; Najmroczniejsza droga), Tłum. Dorota Żywno (tom I i III) oraz: Michał Jakuszewski (tom II). Zysk i S-ka 1995, Cena 8,90 + 12,90 + 13,90 zł.