Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 201 (1999-06).
Nareszcie fantasy, przed napisaniem której autor naprawdę usiadł i pomyślał. Jakie założenia przyjął tu Michael Swanwick: że mianowicie istnieje nasz świat (amagiczny, racjonalistyczny), i istnieje - obok, po drugiej stronie snu - świat rodem z północnoeuropejskich mitologii, zamieszkały przez elfy, gnomy, krasnoludy, wróżki, trolle et consortes, i światem tym rządzą reguły magii. Komunikacja między owymi dwoma planami możliwa jest właściwie tylko dla istot magicznych i ogranicza się do sfery ducha - tzn. teoretycznie nie można z jednego do drugiego przenieść nic materialnego. Dusza wszelako materialna nie jest; dusze ludzkich dzieci porywa się, by, przyobleczone w ciało, pracowały niewolniczo w fabrykach żelaznych smoków (elfy bowiem, które stanowią arystokrację swego świata, dotyku żelaza, jak wiadomo, znieść nie mogą).
Smoki żelazne to bojowe machiny latające o wielce skomplikowanej konstrukcji, napędzane tyleż energią paliwa, co skradzionych żywotów, inteligentne mocą magicznych procesorów pokrętnej logiki, złe do ostatniego płatka rdzy. Jane, ludzki podmieniec pracujący w takiej fabryce, wchodzi w posiadanie księgi kodów sterowniczych (czytaj: Księgi Zaklęć) jednego ze starszych smoków. Razem uciekają. W tym jednak miejscu łamie się fabularny algorytm klasycznej fantasy. Smok ma własne cele, smok jest zły i za pomocą raz zadzierzgniętej psychicznej więzi bezlitośnie - bo właśnie instynktownie, mechanicznie - wykorzystuje Jane. Choć Jane wydaje się żyć własnym życiem (z uporem dąży do mistrzostwa w sztukach czarnoksięskich), zło elfiej machiny zagłady przesącza się w jej duszę i ponuro deformuje kształt losu dziewczyny, patologizując wszystkie jej związki uczuciowe i zamykając ją we wciąż powtarzającym się schemacie chorobliwej miłości-nienawiści (w „Córce” koło uczuciowej męki obraca się tak czterokrotnie, rozbijając strukturę powieści na cztery wyraźne, choć nie wyróżnione, ciągi zdarzeń i emocji).
To jest pierwsza interpretacja, która bardziej mi się podoba. Druga odwołuje się do matriarchalnych mitologii New Age i postjungowskich psychologii; i według mnie psuje nią Swanwick zakończenie, zresztą banalizując dramat bohaterki. W zakończeniu bowiem czytelnik oczekuje zarówno wyzwolenia się Jane, jak i rozwiązania szeregu zagadek dotyczących istoty magicznego świata oraz tożsamości postaci - co jest charakterystyczne raczej dla SF - i tu Swanwick nieco zawodzi. Zmieszanie czytelnika po części rodzi się jednak z samej oryginalności, bogactwa fantastycznego świata, odmienności rządzących nim reguł, i to na każdej płaszczyźnie: politycznej, socjologicznej, psychologicznej, ontologicznej. Dziesięć procent studentów z dołu listy ocen idzie pod nóż. Dla sukcesu chemicznego eksperymentu konieczna jest uprzednia satysfakcja seksualna. Kandydaci na całopalną ofiarę dla bogini biją się o ten zaszczyt. Itd.
Jest to bardzo ciekawy świat, bardzo ciekawa książka; niektórych zniesmacza, niektórych zachwyca - jak w przypadku większości utworów Michaela Swanwicka. Autor ten wydaje się kroczyć własną drogą, posiada styl już charakterystyczny a nie popadający w manierę, jego wyobraźnia nie poddaje się w sposób wyraźny żadnemu konkretnemu wpływowi, raczej synkretyzuje wiele różnych literackich trendów, wrażliwości, estetyk. Taka niepokorność wizji wyrywa go z jednoznacznych krytycznych klasyfikacji, ale zarazem utrudnia też przywiązanie czytelnika, który nie jest w stanie przewidzieć, co Swanwick mu zaprezentuje nie tylko w kolejnej powieści, ale nawet w kolejnym rozdziale - z pewnością coś nowego. Cóż, mnie osobiście taka rekomendacja starcza w fantastyce za wszelkie możliwe zachęty do lektury.
Jacek Dukaj
Michael Swanwick Córka Żelaznego Smoka, tłum. Michał Wroczyński, Wydawnictwo MAG 1998, cena: 23.00 zł