Budowanie światów - kurs podstawowy

Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 230 (2001-11).

Wojtek Sedeńko, realizując chwalebny zamiar wydania pomijanej dotąd klasyki fantastyki, zapoznał nas z kolei z „Misją grawitacyjną” Hala Clementa. Powieść pochodzi z roku 1953 i stanowi jeden z punktów odniesienia dla wszystkich późniejszych utworów hard science fiction - nie jest może osiągnięciem najwybitniejszym, ale współtworzyła pewien standard, wzorzec naukowej rzetelności, do którego aspiruje SF w tej odmianie. Współczesnych autorów pokroju Stephena Baxtera można uznać za bezpośrednich kontynuatorów owej tradycji: ich książki, po wzięciu poprawki na nowe odkrycia i mody naukowe, równie dobrze mogły powstać za czasów Clementa - i vice versa.

Nie bez przyczyny zwie się taką science fiction „twardą”: realizuje ona najwierniej klasyczną zasadę konstrukcyjną fantastyki spekulatywnej, mianowicie budowę utworu literackiego jako odpowiedzi na pytanie „A co, jeśli...?”, przy czym zmienną w tym pytaniu stanowi jakiś parametr (lub zbiór parametrów) fizycznych. Hal Clement wziął na warsztat grawitację - nie stałą grawitacyjną, jak Baxter, lecz przyspieszenie planetarne. Tłumaczy w posłowiu (które jest bodaj równie ciekawe, co sama powieść; może stanowić wręcz minipodręcznik dla twórców hard SF, jeśli nie w szczegółach, to w opisywanej metodzie), iż wszystko zaczęło się od informacji o planecie o wyjątkowo dużej masie. Następnie, jak w logicznym puzzle'u, Clement jął dodawać do tego założenia kolejne elementy: okres obrotu planety wokół osi, skład chemiczny atmosfery, fizjologię mieszkańców, ich kulturę - każdy determinowany przez wszystkie wcześniejsze.

Fabuła opowieści pozostaje natomiast zdeterminowana o tyle, iż powinna umożliwiać zaprezentowanie czytelnikowi wykreowanego świata oraz naukowych ciekawostek w sposób najszerszy i najbardziej naturalny. Zazwyczaj wiąże się to z podróżą przez ten świat, a także z wprowadzeniem komentatora z zewnątrz (z Ziemi), który przełożyłby obce kategorie na język dla czytelnika zrozumiały. Nie inaczej w „Misji grawitacyjnej”: dla odzyskania ze strefy wysokiego ciążenia cennej sondy, ludzcy naukowcy skorzystać muszą z pomocy insektopodobnych tubylców, zdolnych do funkcjonowania w ciążeniu kilkadziesiąt razy większym od ziemskiego. Powieść jest zapisem wędrówki współpracujących z ludźmi miejscowych handlowców, od równika, gdzie przyciąganie jest - na skutek złożenia z przeciwnie zwróconym wektorem potężnej siły odśrodkowej - niemal ziemskie, ku głębokiej studni grawitacyjnej bieguna.

Pewne rozwiązania skrytykować można w „Misji” z pozycji epistemologicznych. Autor z niejaką dezynwolturą przeskakuje w narracji z punktu widzenia Homo sapiens do punktu widzenia Obcego; uczłowieczenie tego ostatniego jest tak daleko posunięte, że aż w niektórych partiach rozróżnienie kompletnie się zaciera i nie sposób stwierdzić, przez czyj filtr percepcyjny oglądamy rzeczywistość. Z porażającą również łatwością Obcy uczą się angielskiego. Wydaje mi się, iż taki epistemiczny antropocentryzm charakterystyczny jest dla SF amerykańskiej; twórcy europejscy (wschodnioeuropejscy) bardziej są czuli na problemy zderzenia kultur i znają paradoks nieprzełamywalnej bariery obcości.

Jest wszelako kłopot z oceną tego typu literatury jako literatury. Pojawiają się zarzuty, iż w istocie mamy tu do czynienia jeno z powierzchowną fabularyzacją dzieła popularnonaukowego; że pierwiastek science jest zbyt silny, by w ogóle mówić o literaturze. Tak czy owak, nie należy ganić za nie osiągnięcie celów, których autor sobie nie stawiał, jeśli nie zamierzamy krytykować hard SF en bloc, jako podgatunku. Co się bowiem tyczy celów mu właściwych, to „Misja grawitacyjna” jak najbardziej je osiąga: konstrukcja jest interesująca i oryginalna (nawet podług dzisiejszych standardów), trzyma się kupy, cała historia podana została w sposób przyjazny dla czytelnika, nie nudzi, nie jest to też stylistyczny potworek. Czyżbym zaniżał wymagania? Pewne książki czyta się dla piękna frazy, pewne - dla prawdy psychologicznej, inne - dla dreszczu emocji, zagadki kryminalnej; a takie jak powieść Hala Clementa - aby przenieść się w wyobraźni w świat maksymalnie różny od naszego, który jednak może istnieć gdzieś we wszechświecie.

Jacek Dukaj

Hal Clement „Misja grawitacyjna”, tłum. Aleksandra Adamowicz, Solaris 2001, Kanon Science Fiction, cena: 28.90 zł