Nie w tym rzecz, by maksymalnie upodobnić komiks do literatury (bo i nie miałoby sensu traktowanie go jak malarstwa), lecz by sobie właściwymi środkami potrafił on osiągnąć równe literaturze moc i intensywność przekazu - co udało się już filmowi. Enki Bilal jawi mi się jako jeden z komiksiarzy, którzy zbliżają się do owego ideału.
„Sen potwora” charakteryzuje się strukturą, stylistyką i narracją kojarzonymi raczej właśnie z ambitniejszymi próbami literackimi. Pierwsze porównania odsyłają nas do Philipa Dicka, Williama S. Burroughsa czy nawet J. G. Ballarda. Identyczny jest mianowicie algorytm wyobraźni Bilala - przetworzenie osobistych, bolesnych doświadczeń na oryginalną wizję fantastyczną. Bilal przetwarza tak tragedię swojej ojczyzny (urodził się w Belgradzie) i własną o niej pamięć - na świat i na fabułę „Snu potwora”.
Rozgrywa się ona w roku 2026, chociaż rzeczywistość wydaje się na to nazbyt zmieniona, technologicznie i politycznie. Nie jestem jednak pewien, czy logiczny rozbiór tej wizji będzie prawidłowym podejściem (jak nie zawsze jest nim w przypadku utworów Dicka). Śledzimy losy trojga sierot, urodzonych w sarajewskim szpitalu w 1993 roku. Obecnie - jako astrofizyk, żołnierz i pracownik Centralnego Banku Pamięci Świata - są one zamieszane w intrygę Obscurantis Order, religijnej międzynarodówki terrorystycznej, stawiającej sobie za cel wymazanie „niesłusznej” przeszłości, w tym także wszelkich śladów po odebranym z kosmosu sygnale od Obcych.
Dużo by można pisać o Bilalowej kresce i estetyce (brudnej, mięsistej, nieostrej, „rozkładającej się”), na mnie wszakże największe wrażenie zrobił sposób, w jaki Bilal splata i integruje wszystkie poziomy opowieści, jej formę i treść. Główny bohater jest obdarzony (a raczej obciążony) ejdetyczną, boską pamięcią, pozwalającą mu cofać się - co się dzieje równolegle z rozwojem fabuły - aż do pierwszych dni po narodzinach, pierwszych godzin w sarajewskim szpitalu. Roiło się tam od wielkich, tłustych much - podstawową broń i narzędzie neuralnej manipulacji Obscurantis Order stanowią takie sztuczne (nanotechnologiczne?) muchy. Miasta i krajobrazy świata Bilala pełne są dziwnych, strzępiastych kul, połączonych czarnymi strunami - wizualne symbole pozbawione racjonalnego wytłumaczenia - co najbardziej przypomina gigantyczną sieć nerwową, z neuronami i aksonami: życie toczy się na tle zmaterializowanych nośników pamięci. Gdy bohater ucieka w retrospekcje i niebezpieczne wspomnienia, pojawiają się w obrazie absurdalne, z pozoru bezsensowne smugi czerwieni: graficzny odpowiednik metafor, rozbudowanych epitetów, wskazówka dla błądzącej myśli czytelnika.
To nie są dwie opowieści: o przyszłości i o przeszłości. To jedna opowieść: o przyszłości wykrzywionej na - stylistycznym i fabularnym - pryzmacie przeszłości. Podobnie czytany w 1970 roku pamiętnik z roku 2000, spisany przez człowieka ocalałego za młodu z Oświęcimia, zdawałby się dziwacznym, futurologicznym refleksem czarnej historii. Bilal robi to samo, lecz środkami specyficznymi dla komiksu SF. W krainach wyobraźni najsilniejsza jest chronologia cierpienia; po tysiącu lat nadal słychać będzie świst kul sarajewskich snajperów.
Jacek Dukaj
Enki Bilal (scen. i rys.) „Sen potwora”, tłum. Wojciech Birek, Egmont Polska 2003, Klub Świata Komiksu, cena: 18.90 zł.