Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 261 (2004-06).
W każdej dziedzinie funkcjonują stereotypy, także w krytyce literackiej. Wszyscy myślimy stereotypami, tego nie da się uniknąć.
Powyższe dwa zdania same opierają się na stereotypach.
Na czym zaś opierają się stereotypy? Niektóre na prawdzie, inne na powszechnym wyobrażeniu prawdy. „Nic nie starzeje się szybciej od science fiction”. A porównując kreację literacką z tym, co jest, lub tym, co być może - widzimy, iż najszybciej starzeje się proza realistyczna. Lecz z czasem wchodzi ona w rolę literatury historycznej; daje świadectwo o świecie już nieistniejącym, przecież prawdziwym. Jaką jednak prawdę znajdujemy w przeterminowanych wizjach przyszłości?
Nie zaistniał i nigdy nie zaistnieje świat cyberpunka. Cyberpunk jednak wydestylował najważniejsze trendy kultury technicznie zorientowanych nastolatków i dwudziestolatków ery Reagana. Ponieważ w rewolucji komputerowej wpłynęli oni na cywilizację w stopniu nieproporcjonalnie dużym, można rzec, iż żyjemy dziś w świecie dzieci cyberpunka. Tak więc jak każdy wykształcony ateista powinien znać Biblię, tak nawet czytelnicy uczuleni na SF powinni znać cyberpunka.
Oto ukazała się książka, którą wydawca ogłasza „Biblią cyberpunka”: „Wgrzesznicy” Pat Cadigan. Nie wykluczam, że w momencie wydania w USA (1991) była takim wydarzeniem, jak to sugerują nagrody i pochwalne cytaty; dzisiaj tylko na przemian nudziła mnie i irytowała. Gibsona i za wiek będzie się z przyjemnością czytać dla stylu i nastroju; wyjęci ze swego czasu „Wgrzesznicy” nie oferują nawet interesującej fabuły czy oryginalnych postaci. Obraz sieci i rozwoju technologii komputerowych jest tu nie tylko archaiczny, ale zgoła naiwny. Cadigan chwilami popada w fetyszystyczny technobełkot: kupy się to nie trzyma, ale brzmi „komputerowo”. Nie lepiej radzi sobie z rynkiem muzycznym i wideo: nawet milion patetycznych metafor nie zdoła ukryć naiwności jej wizji (a przecież MTV powstała w 1981 roku!). I jakże mam czytać z zainteresowaniem w roku 2004 cyberpunk, którego osią fabularną jest odkrycie sposobu połączenia maszyny z mózgiem?
Ignorancję i brak pomysłów Cadigan kryła stylem opartym na agresywnej ekspresji stanów psychicznych bohaterów i wulgaryzmach. Owo wrażenie w dużej mierze może być jednak winą przesunięcia odbioru książki w czasie - a także tłumaczenia. Wierzę, że Konrad Walewski włożył w przekład wiele wysiłku, bo ten wysiłek, niestety, widać; zabrakło chyba po prostu wyczucia językowego. W jaki sposób poradził sobie np. z idiomem to pull somebody's leg? Wyciągnęła w jego stronę nogę. - Masz, może uda ci się nabić ją w butelkę. A kwestia wulgaryzmów: w angielskim mają one inną wagę, nie należy tłumaczyć dosłownie. Przeszkadzają też potknięcia stylistyczne (mrugnął do niej okiem). Redakcja i korekta pozostawiają w polskich książkach wiele do życzenia (w fantastyce przoduje w niechlujstwie Fabryka Słów, choć zdążyła się już bardzo poprawić), co w gęstej, niby-technicznej prozie pokroju „Wgrzeszników” urasta do rangi feleru merytorycznego. W kilku miejscach przebija melodia kolokwialnego dialogu Cadigan, ale dominuje obraz bezsensownego chaosu.
Z kolei „Kobierzec” Clive'a Barkera to przykład książki, która z czasem zyskała. Pamiętam, w jakim nastawieniu czytałem ją po raz pierwszy: oto jest zapowiedź talentu, który dopiero się rozwinie, niedoskonały obraz przyszłych doskonałości. Tymczasem miast ewoluować, Barker inwoluował, kolejne powieści okazywały się coraz mniej powieściowe, a coraz bardziej „Barkerowe”. „Kobierzec” pozostał najlepiej zaplanowaną i najprzyjemniejszą w lekturze książką Barkera.
Stanowił on próbę wyjścia poza tradycyjne obsesje, wprzęgnięcia ich w konwencję fantasy. My wiemy, że obsesje i tak zwyciężyły - w „Kobiercu” jednak to fabuła rządzi estetyką, nie na odwrót, a fantastyczny świat można nie tylko podziwiać, ale i uwierzyć weń: spajają go zarówno prawa piękna i ohydy, jak i prawa logiki. Świat ukryty jest w tytułowym dziele sztuki, o które toczy się bój przez większość powieści. Sekretne dziedzictwo, poszukiwanie artefaktu, bohaterowie i potwory, dobrzy i źli - z czasem wszystko to się po Barkerowemu miesza i schematy fantasy pękają; nie pęka jednak nić intrygi, autor panuje nad opowieścią.
Ten sam patent - mozaika zamiast kobierca - zastosował potem Barker w „Wąwozie Kamiennego Serca”. W porównaniu „Kobierzec” okazuje się wielokroć bardziej epickim, kolorowym i żywym tworem. Jak więc inaczej to nazwać, jeśli nie degeneracją?
Wszyscy zachwalają nową rosyjską fantastykę i w końcu postanowiłem: teraz albo nigdy. Jak spaść, to ze słonia. „Granica” to potężne, dwutomowe dzieło autorstwa bodaj połowy rosyjskich pisarzy-fantastów: Mariny Diaczenko, Siergieja Diaczenko, Henry'ego Liona Oldi, Andrieja Walentinowa. Mało? Ba, H. L. Oldi to w istocie pseudonim duetu: Dmitrij Gromow i Oleg Ładyżienskij. (Strach drążyć głębiej). Powieść poczęta w takiej burzy mózgów, pomyślałem, niechybnie okaże się albo arcydziełem, albo zupełnym kiczem.
Otóż nie, otóż błąd i pułapka stereotypu. „Granica” jest po prostu porządnym czytadłem przygodowym w konwencji fantasy, wykorzystującym wiele nadal świeżych tu chwytów. Co ją wyróżnia: judeochrześcijańska mitologia angeliczna mocno nasączona Kabałą; miejsce i czas akcji - Ukraina XVIII-wieczna, lecz widziana z drugiej strony, oczyma prostych Ukraińców; smakowite żarty historyczne; podział ról: największy szwarccharakter występuje jako polski szlachcic, a jego demonicznym setnikiem-rębajłą jest Żyd. Sam styl, choć nie wolny od niezręczności, potoczystością chłopskiej gawędy zdecydowanie odbija od zunifikowanej narracji amerykańskiej. Podobny rytm i melodia opowieści, no i ów żartobliwy fatalizm jej bohaterów - są właściwie nie do odnalezienia poza literaturą słowiańską; przyjemnie wrócić do takiej prozy. Dla ludzi urodzonych już pod popkulturą Zachodu jest to wszakże spotkanie pierwsze - i może to tłumaczy sukces rosyjskiej fantastyki, to jest jej czas.
A może i tu ulegam stereotypowi.
Jacek Dukaj
Pat Cadigan Wgrzesznicy, tłum. i posłowie: Konrad Walewski, Solaris 2004, cena: 39.90 zł.
Clive Barker Kobierzec, tłum. Elżbieta Wilczyńska i Urszula Zielińska, MAG 2004, cena: 35.00 zł.
Marina i Siergiej Diaczenko, H. L. Oldi, Andriej Walentinow Granica tom I-II, tłum. Andrzej Sawicki, Solaris 2004, cena: 29.90 + 35.90 zł.