Tim Powers zaprezentowany został polskim czytelnikom najpierw pół-serio fantasy pt. „Serce Zachodu”, potem Dickensowskimi „Wrotami Anubisa”; trudno je uznać za powieści dla niego reprezentatywne. Dopiero teraz mamy okazję poznać „Ostatnią odzywkę” i „Datę ważności” - a to już jest Powers, można powiedzieć, w stężeniu granicznym.
Nie są to horrory (jeśli straszą, to raczej przy okazji), nie jest to SF (wbrew absurdalnej okładce „Daty”); funkcjonuje tu magia, więc może jednak fantasy? Ale rzecz dzieje się współcześnie w Stanach, a i ta magia jakaś taka... nieortodoksyjna. Od razu muszę wyznać, że bardzo podoba mi się ów patent Powersa, takie podejście do czarów, rzeczywistości niesamowitej: że mianowicie magia nie jest oddzielona od naszej, znanej, szarej rzeczywistości w specjalistycznych dziedzinach (zaklęć, rytuałów, języków tajemnych, bytów do niej predystynowanych), lecz operuje na najbanalniejszych elementach wziętych z codziennego życia i każdy, kto posiądzie pewną podstawową wiedzę o manipulacji nimi, może się włączyć w zmagania na planie metafizycznym. Podczas gdy my, ignoranci, patrzymy i nie widzimy, żyjemy i nie rozumiemy; być może manipuluje nami ów pijaczyna żebrzący pod domem na przeciwko.
W „Ostatniej odzywce” takimi sekretnymi operatorami świata są karty, w szczególności tarot; manipuluje się probabilistyką. Już jasne, kto przy takich założeniach zajmuje tu pozycję magów: karciarze, szulerzy, zawodowi hazardziści - ci, którzy „pracują na szczęście”. I w tym środowisku rozgrywa się akcja, ich ustami Powers opowiada nam reguły tej magii, a są to przykazania w rodzaju: „odejdź od stolika, gdy dym papierosowy zaczyna się nisko nad nim kłaść”.
Dzięki „Dacie ważności” dowiadujemy się o istnieniu subkultury ludzi uzależnionych od narkotyku nowego rodzaju: duchów. Pośmiertne emanacje normalnie rozpraszają się i krążą po okolicy; ale kto zna stosowne reguły, może je chwytać i zamykać w fiolkach. Fiolkę ładuje się do inhalatora, pss, głęboki wdech - i już jesteśmy na spirytualnym haju, w obłokach cudzych wspomnień. Reguły duchołapstwa mówią o rodzajach pułapek (palindromy, zapętlone graffiti, nieposortowany bilon), pożywieniu dla duchów (kamykach, kapslach, landrynkach), terminach i miejscach łowów (Halloween i plaże), pomocne jest także odtwarzanie muzyki i filmów z czasów zmarłego. Aha, duchy manifestują się także zakłóceniami na częstotliwości 55 MHz.
Ma to niezaprzeczalny urok, pomysłowość Powersa jest tu godna podziwu, podbudowuje on przy tym swoje konstrukcje przemyślnie dobieranymi ciekawostkami historycznymi, są to „fantazje z dokumentacją”. I byłbym już jako czytelnik do końca ukontentowany, gdyby nie dwie powtarzające się wady, omal maniery autora. Po pierwsze, Powers moim zdaniem przekracza miarę w generowaniu tych swoich rzeczywistości magicznych i zatracone zostają proporcje między „Ameryką ukrytą” i „Ameryką pozorów”. Otóż rychło okazuje się, iż niemal każda postać, nawet ludzie przypadkowo spotykani przez bohaterów, tkwią obiema nogami w tych samych tajemnicach i to, co byłoby fascynujące w kontraście do porażającej normalności otoczenia, staje się nużące niczym monotematyczna paranoja. Po drugie, Powers stosuje z upodobaniem schemat fabularny polegający na rozrzuceniu po mieście kilkorga bohaterów, po części nawet wzajem się jeszcze nie znających, i opisywaniu ich mozolnej wędrówki ku końcowemu spotkaniu i wyjaśnieniu zagadek. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż metoda ta służy głównie do nabijania objętości, bardzo łatwo mami się w ten sposób czytelnika zbędną, peryferyjną akcją.
Obie te powieści są klasycznymi „książkami miast”: próbującymi, obok dosłownych opisów metropolii, oddać ich klimat, swoisty folklor. „Ostatnia odzywka” opowiada tak o Las Vegas; „Data ważności” - o Los Angeles. Są to miasta-symbole popkultury, o historii nie sięgającej głębiej, niż kilkadziesiąt lat. Europejski Tim Powers pisałby o rzymskich katakumbach, średniowiecznych katedrach, zamkach zakonnych; Tim Powers amerykański wywołuje ten sam dreszcz opowieściami o kasynach i studiach filmowych z lat 50-tych. Za Cagliostra i hrabiego Saint-Germain stoją tu Houdini, Edison i Bugsy Siegel. Takie są mitologie i magie czasów popkultury.
Jacek Dukaj
Tim Powers „Ostatnia odzywka” i „Data ważności”, tłum. Mirosław P. Jabłoński i Marcin Wawrzyńczak, Zysk i S-ka 2000, Prószyński i S-ka 2000, cena: 39.00 + 32.00 zł