Monsieur Jordan i czarna magia

Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 275 (2005-08).

Stanowi znak czasu, jak łatwo rodzimym autorom fantastyki wejść dziś na rynek książki bez żmudnego terminowania opowiadaniami w czasopismach. Jakość takich debiutów jest różna; akurat o „Mieście w zieleni i błękicie” Anny Kańtoch słyszałem dobre rzeczy i druga jej książka, zbiór opowiadań o przygodach Domenica Jordana pt. „Diabeł na wieży”, potwierdziła te opinie.

Rzecz dzieje się w lekko umagicznionej wersji Francji (Okcytanii) połowy XVIII w. Świat, poza klimatem epoki i kontekstem chrześcijaństwa, nie jest tu jednak ważny, niewielką wagę autorka przykłada również do samej magii, chociaż Jordan mieni się „naukowcem badającym czary”. Lecz Kańtoch interesuje czarna magia ludzkich serc; więcej uwagi niż złu wilkołactwa - poświęca złu, które rodzi się między człowiekiem i człowiekiem. W istocie prawie każda z sześciu niesamowitych zagadek detektywistycznych odsłania w końcu jakiś supeł uczuć, ciemny kompleks, skazę duszy. Jedyną osobą pozbawioną podobnych słabości wydaje się główny bohater, kryształowo logiczny pan Jordan - tym bardziej przez to ułomny.

Kańtoch ma więc oko do ludzkich charakterów i umie zajmująco opowiadać. Na razie jest to literatura jednak powierzchowna, skonwencjonalizowana, niemniej napisana bardzo sprawnie.

Na przykładzie „Diabła” widać też, o ile staranniej Fabryka Słów podchodzi już do opracowania książek; ani do estetyki wydania, ani do korekty nie można mieć większych zastrzeżeń.

Jacek Dukaj

Anna Kańtoch, „Diabeł na wieży”, Fabryka Słów 2005, cena: 26.99 zł