Pierwsza dama grozy

Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 162 (1996-03).

Anne Rice, autorka „Wywiadu z wampirem”, pisze od połowy lat siedemdziesiątych. W Polsce jej utwory pojawiły się dopiero niedawno: „Krzyk w niebiosa”, „Wampir Lestat”, powieści grozy w serii Amberu. Właśnie ruszył u nas „Godziną czarownic” jej cykl „Dzieje czarownic z rodu Mayfair” (następne pozycje to „Lasher” i „Taltos”); notabene z „Wywiadu” też zrobiła się w tym czasie co najmniej tetralogia.

Podstawowa fabuła „Godziny” w proporcji do objętości dzieła zdaje się niemalże szczątkowa. Rowan Mayfair, trzydziestoparoletnia neurochirurg z San Francisco, wychowywana tam od niemowlęcia przez dalszych kuzynów, dowiaduje się nareszcie o swym prawdziwym, mrocznym pochodzeniu; jest ostatnim - trzynastym - żeńskim potomkiem starego rodu czarownic. Umiera jej matka, której za życia na oczy nie widziała - i oto Rowan udaje się do Nowego Orleanu, miejsca swych narodzin, serca sekretu, aby odziedziczyć nagromadzoną na przestrzeni wieków przez ród wielomiliardową fortunę, zdobytą dzięki nadnaturalnym zdolnościom jego członków. (Rice od lat mieszka w Nowym Orleanie, jest on obecny w niemal każdym jej utworze; zaiste niezwykła i wymarzona dla takiej literatury sceneria). Towarzyszy Rowan jej przyszły mąż, Michael, również naznaczony nadnaturalnymi zdolnościami.

Tomy drugi i trzeci to wybór raportów towarzystwa znawców wiedzy tajemnej i listów kierowanych do niego przez agentów zajmujących się obserwacją rodu Mayfair - począwszy od XVII wieku. Akcja nie posuwa się ani o cal: Michael po prostu siedzi i czyta. Dopiero w tomie IV zaczyna się coś dziać.

Autorka bardzo sprawnie zawiesza napięcie i otwiera nowe zagadki dla potrzeb „Lashera”. Ów Lasher to demon od stuleci pozostający na usługach Mayfairów; posiada własne cele, uczucia, pragnienia, kocha i cierpi. Demonologia Rice jest bardzo bogata, oryginalna i spójna, w rzeczy samej wszystkie jej utwory należące do interesującego nas gatunku rozgrywają się w tym samym świecie, w którym obowiązują żelazne prawa jej autorskiej mitologii.

O ile cały tom drugi i większość trzeciego to w istocie powieść epistolarna, o tyle w tomie pierwszym wielostopniowe, nawarstwiające się wspomnienia pół tuzina osób, w większości trzecioplanowych, a nawet zupełnie z akcją nie powiązanych, stanowią prawie połowę tekstu: autorka wykorzystuje je dla ekspozycji. Owa ulubiona przez Rice metoda - mozolnego budowania akcji i prezentowania jej uczestników, tworzenia scenografii i atmosfery w retrospekcjach właśnie - może się zdać irytująco nużąca; sam się do niej nie od razu przekonałem. Ale ta proza nastrojem stoi. Niemal wszystko jest mu podporządkowane. Rice nie epatuje prędkością rozwoju fabuły (nie byłaby w stanie, stosując się do narzuconych sobie reguł), zaskakującymi zwrotami, nagłymi skokami napięcia, dramatycznymi konfrontacjami. Wielu się zawiedzie; ale, mam nadzieję, równie wielu zostanie ową spokojną, stonowaną gawędą oczarowanych. W tej książce czytelnik pogrąża się niespiesznie, niezauważalnie, sennie. To sieć pajęcza, ruchome piaski strachu.

Słusznie czyni wydawca odróżniając serię tę jako grozę: to literatura tak odległa od horrorów, jak tylko można sobie wyobrazić. Na ponad tysiącu stron nikt nikogo nie masakruje, żadnych potworów, bluzgającej krwi itp. To nie ten styl. Kobieca subtelność Rice wychodzi książce na dobre: człowiek czyta te drobiazgowe opisy domu, nowoorleańskiej posiadłości, pomieszczeń pełnych zakurzonych staroci, wsłuchuje się w opowieści o czasach minionej chwały. Z tych wszystkich elementów wynika owa niesamowita atmosfera, lęki niewyrażalne, cieniste...

Gdybym miał wartościować, postawiłbym jednakowoż „Wywiad z wampirem” (a na pewno „Wampira Lestata”) sporo przed „Godziną czarownic”, a to z racji oryginalności, rozmachu i potężnego ładunku emocjonalnego. Z kolei „Godzina” - późniejsze o kilkanaście lat dzieło pisarki już dojrzałej i doświadczonej - napisana jest sprawniej i przejrzyściej.

Mam pretensje do wydawcy o skandaliczne pocięcie pierwszej części trylogii na aż cztery tomy, rzucane na rynek co kilka miesięcy; jest to obrzydliwy obyczaj, praktykowany ze szczególnym upodobaniem przez Amber i Rebis. Mechaniczny podział tekstu pomiędzy tłumaczki prowadzi do niekompatybilności tomów (różnice w przekładzie nazw własnych itp.); odnosi się również wrażenie zgubienia przez nie w procesie translacji niektórych walorów specyficznego języka Rice. Więcej szacunku dla tej prozy proszę.

Jacek Dukaj

Anne Rice: Godzina Czarownic tom I-IV. Dzieje czarownic z rodu Mayfair. Tłum. Anna Czajkowska (t. I), Hanna Pustuła (t. II), Małgorzata Samborska (t. III) i Agnieszka Izdebska (t. IV). Amber 1994,1995. Cena 75 000 zł + 9.80 + 9.80 + 9,50 zł.