Sen o Wiedniu

Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 271 (2005-04).

Jonathan Carroll nie zaskakuje nowymi pomysłami, stylami i konwencjami; czytelnicy, przyzwyczajeni, chcą więcej tego samego, serwuje im więc repety - czasami bardziej, czasami mniej smaczne. „Szklana zupa”, kontynuacja „Białych jabłek”, to danie wyraźnie odgrzewane. Nie znajdziemy tu niczego, czego autor wielokroć nie przećwiczył: pomieszanie snu i jawy, życia przeciętnych ludzi z cudami, rozumne psy, Wiedeń pełen tajemnic i fantastycznych anegdot, oraz pytania o życie, śmierć i miłość kwitowane odpowiedziami niekiedy zabawnymi, niekiedy pretensjonalnymi.

Miłośnicy Carrola będą mimo wszystko zadowoleni. Nadal ma on oko do szczegółów, najlepszy jest w wyławianiu dziwactw z codzienności, potrafi ciekawie opowiadać o uczuciach. „Zupa” zaczęła mnie nudzić od momentu, gdy świat snu - nieustannie się zmieniający podług dorabianych w biegu reguł - jął przeważać nad światem rzeczywistym. Bez mocnych fundamentów realizmu żaden horror nie budzi grozy, żaden absurd nie zadziwia. Carroll popada tu w manieryzm charakterystyczny dla Tima Powersa. Także w intrydze, która przypomina już schematy fantasy: żona bohatera (wskrzeszonego przez nią w „Jabłkach”) ma urodzić dziecko, które zagrozi Chaosowi, Chaos wysyła więc kolejnych agentów, by usunęli Wybrańca. Boję się, że następna książka Carrolla będzie traktować o poszukiwaniu w starym Wiedniu magicznego artefaktu.

Jacek Dukaj

Jonathan Carroll, „Szklana zupa”, tłum. Jacek Wietecki, Rebis 2005, cena: ?