Według łotrów

Poniższa recenzja ukazała się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 171 (1997-01).

Piekło jest bardziej malownicze od nieba, a mord bardziej fotogeniczny od modlitwy; łatwiej wiarygodnie opisać bezlitosnego złoczyńce aniżeli autentycznego świętego. W kinie wykształciła się postać „sympatycznego drania”, który może rozszarpać na strzępy setkę wrogów, ale dziecka nie skrzywdzi; jest okrutny, ale naprawdę serce ma miękkie itd. W fantasy, która jest gatunkiem niezmiernie konserwatywnym, taki typ pojawia się rzadko, zwłaszcza jeśli na dodatek jest to nieźle napisane. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku cyklu o przygodach Czarnej Kompanii autorstwa Glena Cooka.

Cykl liczy sobie na razie sześć tomów, a ukazywał się w dwóch rzutach po trzy. Nadto w drugiej trylogii wyróżnić można dwie odrębne linie kontynuacyjne: „Gry cienia”, a potem „Sny o stali” idą w swoją stronę, „Srebrny grot” natomiast stanowi coś w rodzaju pobocznego epilogu pierwszej trylogii. Tytułowa Czarna Kompania to oddział najemników z wielowiekową tradycją; przesłużywszy kilkanaście lat u demonicznej Pani, przechodzi na stronę rebeliantów. Tu też nie doczekuje ostatecznego zwycięstwa, bo oto budzi się do życia zło jeszcze potężniejsze, przeciwko któremu jednoczą się wszyscy.

„Gry cienia” i „Sny o stali” opowiadają o wyprawie niedobitków Kompanii do miejsca jej założenia, tajemniczego Khatovaru; w okolicy tej trwa wojna pomiędzy tubylcami a czarnoksiężnikami, i nasi bohaterowie natychmiast się w nią wplątują. Nadto mamy wątek miłosny, który kończy się wykradzeniem nowo narodzonej córki przez wyznawców bogini śmierci - toteż możemy być pewni, iż ciąg dalszy nastąpi.

Przede wszystkim są to doskonałe czytadła, napisane bez zadęcia, bardzo lekko, z humorem. Poza stylem i językiem zwracają uwagę same postaci, ożywiane kilkoma zdaniami, krótkim dialogiem, właściwie bez opisów; chociaż i tu język odgrywa dużą rolę, bo w znacznym stopniu ustawia całą opowieść. Konował narrator spisuje te kroniki tak, jak dzisiejsi żołnierze opowiadają sobie nad piwem anegdoty z poligonu, nie ma mowy o żadnej archaizacji.

Język - a więc imiona, nazwy; to z pewnością przejma od Cooka naśladowcy. W użyciu są u niego bowiem jedynie mniej lub bardziej dziwaczne ksywy: Tam-Tam, Goblin, Żabi Pysk, Korniszon, Wisielec, Jo-Jo, Kulawiec; nawet w topografii poezja: Róże, Urok, Jałowiec, Wiosło. Przyjęcie w nomenklaturze podobnej reguły wprowadza czytelnika w nastrój pewnej familiarności z bohaterami, gasi patos i zmniejsza dystans. Niestety specyfika stylu Cooka wymaga od tłumaczy sporej wyobraźni językowej, a zważywszy na ich mnogość oraz niski poziom - jeśli nie brak zupełny - redakcji, chwilami lektura bywa trudna.

Narracja pozostaje w gestii samych szwarccharakterów - a że nie mają oni interesu w opluwaniu samych siebie, jawią się nam bandą sympatycznych twardzieli, choć z przemyconych tu i ówdzie uwag można sobie ułożyć obraz Kompanii jako po prostu zorganizowanej zgrai morderców. Że jednak działa ona na duża skalę, jej poczynania zachowują pozór operacji wojskowych (włączając w to masowe eksterminacje jeńców). W ogóle batalistyka jest kolejną mocną stroną cyklu, choć ze świecą w nim szukać klasycznych, epickich opisów bitew - kilka suchych zdań z ust zawodowego żołnierza wystarczy. Magia stanowi tu tylko jeszcze jeden rodzaj broni, traktowana jest bez respektu, użytkowo. Latające dywany po niewielkich przeróbkach niewiele się różnią od myśliwców szturmowych.

Wyjąwszy okolicznościowy sarkazm i autoironię Konowała, Cook nie zaprząta sobie głowy moralną oceną działań Kompanii. Podobnie czytelnik ma to w nosie: zżyty z bohaterami, bawi się ich przygodami. W człowieku zaznajomionym z kanonem gatunku budzi jakąś przewrotną uciechę lektura fragmentów, w których Kompania w służbie złej Pani daje tęgiego łupnia idealistycznym buntownikom dowodzonym przez świątobliwych druidów, których męstwo i mądrość mógł był podziwiać w tylu innych książkach. Jest w tym coś z prymitywnego katharsis, sposób na odreagowanie szarej rutyny fantasy.

Jacek Dukaj

Glen Cook Kroniki Czarnej Kompanii (Czarna Kompania, Cień w ukryciu, Biała Róża, Gry cienia, Srebrny grot, Sny o stali). Tłum. Michał Jakuszewski (I-II), Beata Jankowska-Rosadzińska (III), Jan Karłowski (IV-VI). Rebis 1993-1996. Fantasy.