Są obecnie w fantasy trzy główne nurty. Konserwatywny, który niezagrożenie dominuje; on dostarcza czytelnikom kopie dobrze znanych światów i fabuł, głównie wariantów Tolkienowego średniowiecza i questów przeciwko uosobionemu Złu. Nurt historyczny, wyłoniony w ciągu ostatnich kilkunastu lat, w którym stawia się na realizm w kreacji świata i psychologię postaci, minimalizuje magię i łamie fabularne schematy. Oraz New Weird, prąd najświeższy i najbardziej oryginalny, gdzie autorzy budują światy oparte o dowolne założenia, nie związane ani tradycją gatunku, ani realizmem, i/lub pozwalają na postęp w tych światach, pozwalają ich mieszkańcom dociekać natury rzeczywistości i wykorzystywać ją; podczas gdy dotychczas światy fantasy pozostawały statyczne. Sztandarowe nazwiska New Weird to China Mieville (autor jego antytolkienowego manifestu), Jeff VanderMeer, Ian R. MacLeod, Jeffrey Ford, K. J. Bishop, Charles Stross, Steph Swainston, także Walter Jon Williams ze swoim „Metropolitą”; a wśród pionierów wymienia się Rogera Zelazny'ego, M. Johna Harrisona, Mervyna Peake'a i Stefana Grabińskiego. Jak młody jest to nurt, najlepiej pokazuje, że Swainston zajęła w nim poczesne miejsce już po swym debiutanckim „Roku naszej wojny”.
New Weird osiąga oryginalność albo przez egzotyczne złożenie elementów z wielu różnych konwencji, albo przez samodzielną konstrukcję od podstaw. Pierwsza droga jest łatwiejsza i nią postępuje Swainston; wyrwała się z tradycji Tolkiena, widać jednak naśladownictwo Zelazny'ego. W feudalnym świecie trzech ras (ludzi, awian i rhydan), gdzie mianowany przez boga Cesarz nagradza największych herosów nieśmiertelnością i mnożą się Insekty: Obcy, z którymi nie jest możliwe żadne porozumienie, jeno wojna. Walki prowadzi się metodami średniowiecznymi - łuk, miecz, katapulta - ale zarazem postaci palą papierosy, chodzą w dżinsach, wspominają szkocką muzykę i piłkarskich chuliganów; nijak się tego nie uzasadnia. Zresztą same Insekty pochodzą z krainy, do której trafić można tylko po śmierci lub w narkotycznym śnie.
Zelazny'ego przypomina też szybka, pierwszoosobowa narracja, powikłane spiski nieśmiertelnych oraz nieskrępowana fantazja języka i obrazu, z jaką Swainston opisuje owe narkotyczne zaświaty. Główny bohater pozostaje jednak przez większość akcji pasywny, a sama akcja sprawia wrażenie chaotycznej, dopiero pod koniec ujawniając kształt intrygi. Wiele nadal pozostaje w niedopowiedzeniu, sugerując dalekosiężne plany autorki na kolejne tomy. „Rok” nie jest rewelacją, ale to interesująca powieść przygodowa w konwencji New Weird, obiecujący debiut.
Annie Brzezińskiej zdawała się z kolei przeznaczona ścieżka fantasy historycznej - lecz Brzezińska ma większe ambicje, co wyraźnie pokazują „Wody głębokie jak niebo”. Także niedomkniętej trylogii o Twardokęsku należy się więcej uwagi niż jej dotąd poświęcono. Widać tam, jak autorka rozpoznaje właściwości i ograniczenia gatunku w trakcie pisania i usiłuje je przełamać, uczy się i bawi razem z czytelnikiem, ten sam świat i fabułę naciąga ku nowym możliwościom, zarazem wciąż próbując utrzymać ich spójność. Mimo woli powstaje więc portret nie tylko pisarza w trakcie dojrzewania, ale dojrzewającego gatunku, niezrealizowanych jego potencji - coś w rodzaju spektralnej fotografii fantasy.
„Wody” natomiast to już dzieło pisarza dojrzałego, który świadomie wybiera z palety określone barwy i posiada jasne wyobrażenie zamierzonego kształtu; bez wątpienia najlepsza dotąd rzecz Brzezińskiej. Opowiadania pomieszczone w tym zbiorze łączy świat, w którym się rozgrywają, oraz, w mniejszym stopniu, splątane na przestrzeni wieków losy ich bohaterów.
Świat „Wód” oparty jest na kosmologii neoplatoników, geocentrycznie podzielony na dziedzinę podksiężycową i astrologiczną dziedzinę demonów, skąd, z nieba, magowie znający ich ścieżki orbitalne i stosowne rytuały pętające mogą demony przyzywać i wykorzystywać do swych celów na Ziemi. Magia oparta na mocy zniewolenia wymaga u adeptów specyficznych cech charakteru; to ustawia wszystkie relacje psychologiczne i klimat tego świata. Nie zagłębia się jednak autorka w rozważania ontologiczne, nie snuje spekulacji - jest to fantasy na bazie filozofii, ale nie fantasy filozoficzna. Dominantą pozostaje sama opowieść, opowieść o człowieku: najważniejsze są postaci, charaktery i dramaty ludzkie, nawet jeśli wyolbrzymione i wykrzywione w soczewce negromancji. Mimo wszystko zabrakło mi tu przynajmniej próby rozwiązania kwestii religii (Boga i Jego cudów). „Jak mamy zgadnąć, skąd pochodzi moc w świecie, gdzie demony chadzają wolno między ludźmi ku uciesze czarnoksiężników?” Są mnisi, są zakony; nie ma teologii.
Te opowiadania świetnie się czyta. Można wręcz uczyć na nich konstrukcji krótkiej formy: prawie każde kończy się celnym uderzeniem puenty, ostatniej sceny, ostatniego zdania, jak emocjonalnego pioruna. Brzezińska wypracowała też piękny, klasyczny język, tu już prawie pozbawiony stylizacji. Włoskie nazewnictwo to tylko jeden z elementów tworzących atmosferę opowieści, podobnie jak renesansowo-barokowa architektura demoniczna.
„Wody” opowiadają o wielkich ambicjach i uczuciach z okrucieństwem godnym greckich tragedii. W fabule częściej niż konflikt moralny przejawia się amoralne fatum; chrześcijańska etyka nie odcisnęła się w tym świecie. Literatura wychodząca spod piór historyków tudzież osób, które nazbyt wiele się historii naczytały, często cechuje się podobnym skrzywieniem perspektywy. Być może jest ono nie do uniknięcia pod przemożnym ciężarem wiedzy, iż każdy człowiek umiera, każda świetność przemija, wszystkie imperia upadają, piękno zostaje zapomniane, dobro wypaczone, zaś ci, co przyjdą po wiekach, niewiele z życia ludzi nam współczesnych zrozumieją lub zrozumieją na opak - intencje, czyny, namiętności. Nawet więc narracja najbardziej emocjonalna prowadzona jest w ironicznym dystansie. Jeśli humor, to zgryźliwy; jeśli radość, to melancholijna.
Dobrze się to wpisuje w tradycję fantasy, która dotąd wyżej od przyszłości ceniła przeszłość i lubowała się w celebracji przemijania. „Wody” wyrastają bezpośrednio z tej tradycji - zarazem jednak sięgając ku nowemu, budując na świeżej wyobraźni.
Jacek Dukaj
Steph Swainston „Rok naszej wojny”, tłum. Agnieszka Jacewicz, Solaris 2005, cena: 35.90 zł
Anna Brzezińska „Wody głębokie jak niebo”, Runa 2005, cena: 28.50 zł