Odkryć jedynoprawdę

Sprawiedliwa ocena tej książki to dla czytelnika niemały wysiłek, wymaga od niego spójnego połączenia osobistych wrażeń i faktów. Praca to o tyle trudniejsza, że przychodzi zmierzyć się z prawdziwym gigantem.

„Lód” przez swoją objętość wygląda groźnie, ale przecież nie o taką wielkość tutaj chodzi. Jacek Dukaj jest jednym z niewielu polskich i chyba światowych pisarzy fantastyki, którzy nie boją się pisać na XIX-wieczną modłę, w wymierającym już stylu, gdzie szczegółowe zobrazowanie wszystkich okoliczności, społecznych uwarunkowań, praw historii i przyrody po wnikliwą analizę osobowości bohaterów góruje nad dążnością do „lekkostrawności” lektury. Współcześni autorzy fantastyki często biorą pod uwagę docelową grupę odbiorców swojej książki, nie mogą pisać zbyt rozwlekle, niejasno, ani poruszać wielu subtelnych problemów naraz, bo książka może się nie sprzedać. Wiadomo, że sukces literacki nie zawsze oznacza sukces komercyjny.

Jacek Dukaj nie ma takich trudności, wygląda na to, że to on dyktuje warunki i ta tendencja się utrzymuje, vide „Inne Pieśni” i „Perfekcyjna Niedoskonałość”, jego poprzednie książki. Wyjątkowy to talent sprawić by czytelnik bez reszty pogrążył się w lekturze i jednocześnie nie utonął w bogactwie treści. Powieść zachwyca spójnością fabuły i pewnym szczególnym rodzajem narracji, który sprawia, że czytelnik wchodzi w skórę bohatera: widzi, słyszy, smakuje i czuje to co on. A jest co smakować, bo świat mroźnego stepu i tajgi rozpościerającej się po horyzont, tudzież Irkucka, skutej lodem wysepki ludzkiej cywilizacji w samym sercu Syberii zachwyca swym bogactwem.

Jednak największe wrażenie robi moim zdaniem skomplikowany mechanizm intelektualny, jakim posługują się bohaterowie „Lodu”, to na swój sposób fascynujące obserwować jak rozmywają się granice dzielące filozofię i politykę, jak ludzie z różnych środowisk starają się zrozumieć świat. Przysłuchać się dyskusji rosyjskiej inteligencji, poprzecinanej francuskimi i niemieckimi makaronizmami. Zajrzeć do głowy rozumnego człowieka, jakich w książce nie brakuje. W pewnym momencie to już przechodzi w hiperbolę, bo jak wyjaśnić spójną filozofię w alkoholowych wynurzeniach typowego zbira i opryszka Czyngisa Szczekielnikowa? Autor przesadza tu już w obdarzaniu inteligencją bohaterów, nie wszyscy myślą na takim poziomie, jak by chcieli.

Niemniej poznajemy prawdziwą mozaikę społeczną począwszy od polskiej plutokracji w Irkucku, przez elity elit w pierwszej klasie Kolei Transsyberyjskiej, aż po sam rynsztok i społeczny margines. Wielonarodowa Rossija też potrafi zaskoczyć, Jacek Dukaj sięgnął nawet po słownik tunguskich dialektów. Wspomnieć należy również o ogólnej atmosferze Rosji, która przejawia się w sposobie życia mieszkańców, autor przekonywująco opisuje mentalność Rosjan, np. pragnienie zdecydowanych rządów, czy tęsknotę za prawdą absolutną.

Doprawdy trudno powiedzieć coś ostatecznego o tej książce, zamykanie w ramach jakiejś kategorii jest bezcelowe wobec dzieła, w którym doszukać się można tylu wątków, nawet wpływu mechaniki kwantowej i logiki arystotelesowskiej na historię, albo sekretnej mocy miecza samurajskiego wobec woli Mikołaja II Romanowa. Próżno szukać spójnego podsumowania i jednoznacznej oceny, pozostają impresje, odczucia. Musi wystarczyć fakt, iż książka nie pozostawia obojętnym, lektura raz zaczęta kusi by przeczytać jeszcze jeden rozdział, by uchylić rąbka tajemnicy, przesunąć się jeszcze trochę w czasie i odkryć wieczną jedynoprawdę. Czy jest to jednak tylko złudzenie, czy aby czytelnik nie zobaczył w Lodzie odbicia własnej jaźni? Nie jest to książka o której zapomina się zaraz po przeczytaniu, pewien jestem natomiast, że Jacek Dukaj, prawdziwy eksplorator dusz, jeszcze nieraz nas zaskoczy.

Piotr Gołąb