W wieku ledwie 30 lat Jacek Dukaj na wybranym przez siebie polu science fiction jest w Polsce bezkonkurencyjny. Jego książki są obecnie jedyną ofertą dla czytelników przyzwyczajonych, że fantastyka to nie tylko użytkowa rozrywka, lecz pretekst do głębszej zadumy nad ludzką kondycją, wyrażanej z kulturą godną miana literatury pięknej. Gdy od 20 lat milczy Lem-beletrysta, nie ukazują się nowe książki Huberatha, a Ziemkiewicz przestawił się na humoreski, jedyną konkurencją dla Dukaja jest sam Dukaj.
Dla kogoś, kto książek tego autora wcześniej nie czytał, „Perfekcyjna niedoskonałość” będzie rewelacją. Postać Adama Zamoyskiego, zabłąkanego kosmonauty z XXI w. jest figurą, poprzez którą i czytelnikowi pisarz objaśnia świat, jaki m o ż e zaistnieć za kilkaset lat, gdzie współistnieją byty ludzkie i postludzkie (niczym u Houellebecqa w „Cząstkach elementarnych”), mające skądinąd liczne formy – od „phoebe” po „inkluzje ultymatywne”. Niezwykła pomysłowość pisarza sięga także języka: w łamigłówce realności i wirtualnych rzeczywistości („plateau”) Dukaj różnicuje byty także gramatycznie, tworząc osobne deklinacje i koniugacje dla postludzi! Korzystając z przygodowej konwencji ucieczki, autor doprowadza historię (zapowiadane są kolejne tomy) do momentu, gdy jego bohater otrzymuje misję od najwyższej znanej mu Istoty, co pachnie wręcz herezją...
Wydrukowane pod zakończeniem książki daty powstania „Perfekcyjnej niedoskonałości” 1998-2000 są jednak niestety kluczem dla głębiej zorientowanych w jego twórczości czytelników, przeżywających niejakie rozczarowanie powtarzalnością motywów. Dukaj wyciągnął bowiem najwyraźniej z szuflady dzieło, w którym rodziły się pomysły wykorzystane w pisanych później lecz wydanych przed „Perfekcyjną niedoskonałością” książkach. I tak dylemat przejścia z fazy człowieczej w wyższy byt był już tematem jego powieści „Extensa” (2002), zaś motyw deformacji oraz fizyki alternatywnej rozegrał – i to na bardziej atrakcyjnych przykładach – w zeszłorocznych „Innych pieśniach”. „Perfekcyjna niedoskonałość” owszem, jest może od nich bardziej uporządkowana, ale niekoniecznie jest to wartość dla miłośników coraz bardziej wyrafinowanych logicznych zagadek, do których Dukaj przyzwyczajał nas w nowszych dziełach. Teraz wpędził nas w konfuzję – coś co wygląda na brulion, zaczyna być sprzedawane jako pierwsza część flagowego eposu...
Paweł Dunin-Wąsowicz