Przełamane tabu

Poniższy tekst pierwotnie ukazał się na blogu „Słowa o słowach”, 15 listopada 2009 roku.

Wydawnictwo Literackie nie od dziś już dopieszcza graficznie wszystko, co wychodzi spod pióra Dukaja i dzięki temu czytanie jego książek jest jeszcze przyjemniejsze. Jednak to, co czytelnik do tej pory widział to nic. Nie bez powodu autorów tej książki podałem dwóch – Jacka Dukaja i Jakuba Jabłońskiego. Oni obydwaj stworzyli Wrońca.

Grafiki znajdują się właściwie na co drugiej stronie. Za każdym razem mocne, wyraziste, prawie zawsze symboliczne, z przymrużeniem oka pokazujące coś, przed czym ludzie w czasie stanu wojennego swe oczy zamykali. Za każdym razem też obraz jest silnie związany z otaczającym go tekstem.

Spójrzmy na drugą połowę książki – tekst Jacka Dukaja. Na wszystkich, którzy spodziewali się znowu ciężkiego, przebogatego stylu czeka rozczarowanie. Na wszystkich, którzy spodziewali się realistycznego i dokumentującego tekstu o tym, tak pełnym niedopowiedzeń i przemilczeń okresie, również czeka rozczarowanie. Autor ruszył od zupełnie innej strony. Wszedł do tego szarego świata językiem baśni, oczyma małego chłopca i stylem pełnym słowotwórczych perełek.

Główny bohater, Adaś, żyje w świecie, którego nie rozumie do końca. Jest on dla niego swego rodzaju placem zabaw, jak dla wszystkich dzieci. To on pokazuje czytelnikowi kolejne zaułki miasta, które jest niezwykle przetworzoną Warszawą. To jego kroki pozwalają nam zwiedzać to miejsce podczas pewnej niezwykłej grudniowej nocy. To jego niezrozumienie tworzy ogromne szeregi metaforycznych obrazów, jak choćby potworny GAZ pędzący ulicami i pożerający ludzi, stalowe psy o łapach z bieżnikami – suki, czy wielkie ZłOMOty, które walczą z Pozycjonistami pod przewodnictwem Pana Najnajnajnajodporniejszego (elektryk z opornikami na całym ciele).

Tutaj też pojawia się pytanie. Dla kogo jest ta książka?
1. Dla dorosłych, którzy przeżyli epokę, o której opowiada fabuła. Będą mogli oni zobaczyć ten świat oczami kogoś innego, przypomnieć sobie, jak to było. Zastanowić się znów nad wątpliwościami krążącymi wokół tematyki roku '81, niczym kruki wokół Wieży Wrońca.
2. Dla młodzieży, która wyniosła świat stanu wojennego jedynie z lekcji historii i opowieści rodziców, czy dziadków. Zobaczy ona, jak stan wojenny wyglądał nie od strony suchych kart historii i statystyki, ale od strony przeżyć i emocji targających człowiekiem żyjącym za panowania Wrońca. W słowotwórstwie będą mogli odkrywać coraz to i kolejne odniesienia do strachów stanu wojennego.
3. Dla dzieci, które czytając to jak bajkę, będą mogły pytać się rodziców o niezrozumiałe rzeczy, dowiadując się więcej o tym, tak ważnym, epizodzie historii najnowszej Polski.

Język książki jest prosty, a tekst podzielony na krótkie akapity i napisany dość dużą czcionką, przez co bardzo łatwo się czyta. Ilustracje wzbogacające książkę jeszcze bardziej przyspieszają akcję książki, a także pokazują czytelnikowi świat, dodając kolejne dno do symboliki, którą dzieło Dukaja jest wyłożone aż po brzegi.

Wspomnieć trzeba również o piosenkach („Piosenka bubeka”, czy „Piosenka milipantów”), które dodają jeszcze inny sposób ujęcia rzeczywistości stanu wojennego. Połączone są one z dwustronowymi grafikami przedstawiającymi osoby, których utwór dotyczy, przez co mi (wiem, że może to być nieco dziwne) kojarzy się to z disney'owskimi wstawkami w bajkach, gdzie bohaterowie zaczynają śpiewać, po czym akcja wraca do głównej fabuły.

Jednak książka ma też pewną wadę.

Jej zakończenie wydaje się zbyt chaotyczne i niejasne. Tak jak cała wcześniejsza historia, po chwili zastanowienia nad metaforycznym przekazem, staje się stosunkowo łatwa do zobrazowania, tak ostatnie strony baśni są ciężkie do zrozumienia. Psuje to niestety odbiór książki. Podsumowując jednak zdecydowanie można powiedzieć, że książka ta jest warta uwagi. Jacek Dukaj pokazuje w niej swoją umiejętność do pisania nawet w stylistyce tak odległej od tej, którą się posługuje zazwyczaj, zaś Jakub Jabłoński wykonuje ogromną pracę, niesamowicie wzbogacającą dzieło. Dzięki temu baśń tę przeczytać może właściwie każdy i każdy też coś z niej dla siebie wyniesie. Tabu literatury opisującej stan wojenny zostało przełamane. I to w naprawdę umiejętny sposób.

Mateusz Dąbrowski