Recenzja Wojciecha Orlińskiego

Poniższy tekst ukazał się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej” z dnia 8 listopada 2004 roku.

Według Dukaja podstawowe pytanie metafizyki w XXIX wieku nie będzie brzmiało: „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic”, tylko: „Kto kogo?”. Wszystko przez politykę.

Od kilkunastu lat kosmologów fascynuje zasada antropiczna – polegająca na tym, że wartości podstawowych stałych fizycznych, takie jak stała Plancka czy ładunek elementarny, są dobrane w taki sposób, jakby celowo miały umożliwić powstanie życia (a nawet człowieka). Niewielka zmiana tych stałych spowodowałaby, że cząstki elementarne nigdy nie połączyłyby się w atomy, a gdyby się połączyły – nie powstałyby gwiazdy ani planety.

Naukowcy rozmaicie interpretują dziś to zjawisko – dla niektórych jest to naukowy dowód na istnienie Boga, dla innych tylko dowód na to, że człowiek umie poznawać jedynie siebie samego, nawet badając fizykę elementarną, odnajduje w końcu własne odbicie. Niechętnie zaś po ten temat sięgają naukowi fantaści, rozważanie go wymaga bowiem wyjątkowej zuchwałości intelektualnej.

Tej nigdy nie brakowało Jackowi Dukajowi, który w powieści „Inne pieśni” dokonał śmiałego pisarskiego eksperymentu: opisał alternatywny rozwój ludzkiej cywilizacji przy założeniu prawdziwości antycznych poglądów na fizykę. „Perfekcyjna niedoskonałość” to eksperyment nie mniej śmiały, tym razem jednak zajmujący się metafizyką w takim znaczeniu, w jakim dwa tysiące lat temu użył tego słowa anonimowy redaktor dzieł Arystotelesa, który zebrał w jeden tom różne teksty traktujące o tym, co poza fizyką.

Zamoyski w wartkiej akcji

Powieść Dukaja daleka jest jednak od eseizującego przegadania. Toczy się wartka akcja, wszelkie rozważania fizyczno-filozoficzne pojawiają się tylko na jej marginesie. Dukaj powtarza zabieg zastosowany ponad 40 lat temu przez Stanisława Lema – niezwykły świat odległej przyszłości obserwujemy oczami swojskiego Ziemianina z XXI wieku, który myśli w bliskich nam kategoriach i tak jak my dziwuje się wszystkiemu, co pisarz mu każe przeżywać.

Głównym bohaterem jest Adam Zamoyski, którego w niewiadomym celu przywrócono do życia w XXIX stuleciu. Początkowo wydaje mu się, że po prostu leciał w interesach samolotem z Polski do Wielkiej Brytanii i uległ podczas tej podróży wypadkowi – niezwykłe rzeczy, które go spotykają, kładzie na karb halucynacji i powikłań po wypadku. Kiedy już uświadamia sobie, co się zdarzyło, oniryczna akcja gwałtownie przyspiesza (oniryczna – bo w gruncie rzeczy możliwa jest tutaj na poły racjonalna interpretacja powieści, a może to wszystko to tylko ostatni senny „odlot” umysłu konającego pasażera?).

Jeśli jednak odrzucić tę interpretację, to okazuje się, że w XXIX wieku ludzkość opanowała już sekrety metafizyki i potrafi dowolnie kształtować prawa fizyki. Czy ma jeszcze wtedy sens słowo „ludzkość”, skoro w gruncie rzeczy są to już istoty postludzkie? Odpowiedź Dukaja jest bardzo ciekawa – prezentuje on hipotezę o konwergencji cywilizacji, zgodnie z którą po osiągnięciu pewnego progu rozwoju każda cywilizacja stworzy w końcu wszystkie istoty możliwe do zaistnienia w danym Wszechświecie. Spotkanie z Obcymi w XXIX wieku jest więc już odarte z egzotyki – nawet jeśli objawią się nam jako meduzy z ośmioma mackami, to nas wcale nie zaskoczy, bo zapewne dwa stulecia temu mieliśmy taką przelotną modę młodzieżową.

Stała nieudolności polityków

Pisarskim konikiem Dukaja jest opisywanie tego, czego opisać na zdrowy rozum się nie da. W tej książce pisarz przeskoczył chyba nawet swoją własną poprzeczkę, wymyślając specjalną gramatykę na opisanie istot postludzkich, o których nie można mówić w rodzaju męskim, żeńskim ani nijakim.

Jeśli Adam Zamoyski (a dzięki niemu także czytelnik) jest w stanie się połapać w świecie „Perfekcyjnej niedoskonałości” to dzięki temu, że przynajmniej jednej stałej Wszechświata nie można w nim zmienić. To stała nieudolności polityków. Jak zauważyła kiedyś wybitna historyczka Barbara Tuchman, starożytni Rzymianie tak jak my potrafili budować mosty i wodociągi i tak jak my mieli polityków, sędziów i senatorów. O ile jednak w budowie mostów i wodociągów nastąpił od czasów starożytnego Rzymu kolosalny postęp, w kwestii polityki nie nastąpił praktycznie żaden – urzędników mamy równie nieudolnych i przekupnych jak starożytni.

Dukaj zdaje się zakładać, że do XXIX wieku postęp będzie równie niewielki – polityką rządzić będzie zdrada, chciwość i dwulicowość. Zamoyski, którego wskrzeszenie było elementem przepychanek na najwyższych szczeblach władzy, już na pierwszych stronach książki zostaje wpleciony w polityczne intrygi. I przynajmniej tyle dzięki temu może zrozumieć, że najważniejszym pytaniem w XXIX wieku jest to samo pytanie co w wieku XXI i XI. Brzmi ono: „Kto kogo?”.

Wojciech Orliński

Jacek Dukaj „Perfekcyjna niedoskonałość”, Wydawnictwo Literackie, Kraków