W stronę Boga

Poniższy tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Nowa Fantastyka” nr 174 (1997-03).

Polscy autorzy SF w dalszym ciągu interesują się Bogiem. Świadczy o tym antologia „Wizje alternatywne 2”, gdzie na siedem opowiadań pięć obiera go sobie za główny temat albo powierza mu istotną rolę w autorskiej interpretacji świata. Nie tak w końcu dawno - w 1994 roku - nasi autorzy mieli okazję wypisać się na tematy metafizyczne w antologii „Czarna msza”, układanej również przez Wojtka Sedeńkę. Stwierdza on w posłowiu do „WA 2”, że „Czarna msza” miała być (...) reakcją na rosnący wpływ kleru katolickiego na życie społeczne i polityczne w Polsce, ale nic z tego nie wyszło, bo krzykliwie manitestowany antyklerykalizm przerodził się w domowych zaciszach pisarzy w poważne wypowiedzi na temat wiary, nadziei, religijności, sacrum.

Cóż, może fiasko tamtego pomysłu i jego „spoważnienie” w wykonaniu wynikło z tego, że do piętnowania rozwydrzonego kleru nie literatura służy, a brukowce w rodzaju „Nie”. Może autorzy, którym kler doskwiera, niewiele mają o Bogu do powiedzenia. A może Wojtek Sedeńko zwyczajnie źle oszacował nastroje w środowisku - i to się zdarza. „Wizje alternatywne 2” rodziły się dość długo i w różnych bólach, o czym informuje posłowie - i sądzić można, że zawartość znowu wymknęła się selekcjonerowi spod kontroli. Podług zapewnień i jego, i wydawcy ma to być zbiór różnorodnych tematycznie tekstów, a został zdominowany przez jeden temat. Przewaga Boga w tej antologii na tyle jest przytłaczająca, że teksty „z boku” - Huberatha i Jabłońskiego - rażą w niej jako ciała obce.

Najbardziej bezpośrednio odwołują się do wymienionego motywu Jacek Dukaj w „Ziemi Chrystusa” i Maciej Żerdziński w „Naskórku Boga”. Dukaj przedstawia w szeregu światów równoległych Ziemię, gdzie Chrystus nie został ukrzyżowany, tylko zajął się modyfikacją tego świata i stopniowo przemienił go w raj. Wysłannicy innych światów (Ziemi Stalina), badający, jakby tu glob ów podbić, stają bezradni: z takim fenomenem spotkali się po raz pierwszy. Natomiast zdaniem Żerdzińskiego ludzkość jest Bożym naskórkiem, który ten co jakiś czas zrzuca, a ostatnio kombinuje nad zainstalowaniem nowego, bo stary mu się znudził. Bóg (a raczej Chrystus) Dukaja jest ortodoksyjny; Bóg Żerdzińskiego zaś to model heretycki, ułomny, karmiący się ukradkiem ludzkimi podłościami i nikczemnością.

„Ósmy dzień stworzenia” Andrzeja Drzewińskiego znowu sięga do idei światów równoległych. Można nawet cofać się w przeszłość. Zablokowanie tej możliwości przed ludźmi o niskiej kondycji moralnej spowoduje odnowienie oblicza ziemi - tej ziemi, jak rzekł Jan Paweł II. Bóg u Drzewińskiego interweniuje posługując się ludźmi, którzy rozumieją i respektują jego zamiar.

Najbardziej realistyczne w zbiorze opowiadanie Rafała A. Ziemkiewicza „Tańczący Mnich” miało się początkowo nazywać „Hamburger Hill”, a to od wzgórza zdobywanego krwawo podczas wojny wietnamskiej przez Amerykanów. Za całą fantastykę robi tu szatan ukryty w ponętnej postaci reporterki TV, który mąci z właściwą sobie swadą, ale uznaje za stosowne ostrzec bohatera bezpośrednim tekstem, co z nim uczyni w razie nieposłuszeństwa. Bóg pozostaje ukryty: w wyznaniu wiary złożonym przez katolickiego mnicha, mimo iż całe jego życie było pasmem udręk; w świecie, który przecież byłby inny, gdybyśmy solidnie sprzeciwili się diabelskim knowaniom.

I wreszcie w „IACTE” Dukaja Bóg ma postać supergeneratora chaosu o niepojętych parametrach. Odmienia on rzeczywistość pewnej planety do tego stopnia, że bohaterowie z krainy hard SF (a z nimi i czytelnik) mają trudności ze sprecyzowaniem, podług jakich reguł działa otaczająca ich rzeczywistość. W tym najlepszym opowiadaniu zbioru Dukaj przechodzi samego siebie, mieszając SF z fantasy i horrorem, dzicz z techno, Wolfe'a ze Strugackimi, produkując watahy dziwacznych potworów, a wszystko to proza jak dzwon! Tak świetnego kawałka dawno nie zdarzyło mi się czytać.

Rzecz jasna można tu i ówdzie wnosić rozmaite zastrzeżenia; na ten przykład sytuacja z „Ziemi Chrystusa” jest wątpliwa teologicznie, gdyż Chrystus nie mógł uniknąć śmierci na krzyżu, skoro miał - wziąwszy na siebie wszystkie grzechy ludzkości - odkupić świat. Mógł jednak po zmartwychwstaniu zrezygnować z wniebowstąpienia, by zrealizować Dukajową wizję. Także opis Arkadii słabo się tu udał - ale na utopii nie tacy sobie połamali zęby. Dukaj jest w ogóle bohaterem tej antologii, jego teksty stanowią prawie połowę jej objętości. Wyrósł nam kolejny autor wielkiego formatu.

Ten de facto mecz Dukaj - reszta Polski przynosi nadspodziewanie wiele wrażeń. Błędem i nieporozumieniem było pakowanie tu Jabłońskiego, którego książka o kwartał wyprzedziła własny fragment, przecząc zapewnieniu redaktora o szybkości druku „WA 2”. Nie jest też prawdą, że wszystkie teksty do „WA 2” były pisane z myślą o niej, bo Jabłońskiego nie był. Ale mimo tych drobnych nieścisłości książka jest wartościowa: fantastyka polska potwierdza tu swą renomę, a Bóg po raz kolejny okazał się tematem fascynującym.

Marek Oramus

Wizje alternatywne 2. Antologia polskiej fantastyki pod redakcją Wojtka Sedeńki. Zysk i S-ka