Choć się gęba nie chce zamykać od narzekania, trzeba przyznać, że pewne rzeczy idą teraz szybciej. W szczególności poprawiła się komunikacja kolejowa Kraków - Warszawa oraz tempo wydawania książek, dawniej mierzone w latach, teraz ledwie w miesiącach. Dlatego Jacek Dukaj, człek ledwie 23-letni, debiutuje książkowo już teraz, a nie po trzydziestce. Jest on najbardziej obiecującym twórcą fantastyki młodego pokolenia i jak na tak krótki staż ma za sobą spory i godny uwagi dorobek.
Debiutuje zaś dwiema minipowieściami czy nowelami: „Zanim noc” oraz „Xavras Wyżryn”, przy czym ta druga użyczyła tytułu całości. Nie są to teksty równej wartości, ale nie będę ich szczuł na siebie. Pierwszy opiewa dom, w którym straszy - a więc temat XIX-wieczny, jeśli nie wcześniejszy; wybór okupacji okazał się tu pociągnięciem bardzo świeżym, bo jakoś niewielu autorów SF decydowało się umieszczać akcję w tych czasach narodowej niewoli. „Xavras” zaś to alternatywna historia: wojna 1920 roku skończyła się zwycięstwem bolszewików, Polska po kilkunastu miesiącach niepodległości z powrotem poszła pod nóż i teraz, w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, tytułowy watażka, wódz partyzanckiej Armii Wyzwolenia Polski, próbuje odwrócić bieg historii.
Znajac inne prace Dukaja (ale dalece nie wszystkie) zostałem mocno zaskoczony takim wyborem tematyki. Historia? Młodzi interesują się wszak cyberpunkiem, komputerami, nowoczesną techniką (której zreszta w „Xavrasie” nie brak); ale rozważania o kraju, o tym, jak jest czy jak być mogło, uchodzą wśród młodych za niemodne i niegodne starań. Wyciągam z tego jeno taki wniosek, że imponujący rozrzutem tematycznym Dukaj znajduje się ciągle w fazie intensywnych poszukiwań i jeszcze bodaj nie znalazł swej niszy autorskiej w gatunku.
„Zanim noc” to tekst dość staroświecki, nie tylko z racji tematu. Dukaj nie rzekł tu wiele nowego ponad to, że świat jest dziwny i różne jego aspekty nieraz tego i owego zaskoczą. Novum polega może na tym, iż magię ujawniającą się - było nie było - w czasach współczesnych stara się objaśnić naukowo. Z kolei „Xavras Wyżryn” należy do nurtu SF zbrojnej, w której młodzi gustują. Idzie jednak głównie po śladach Ziemkiewicza, który styk mediów i militariów rozpracował wcześniej wystarczająco.
Autor, gdy oceniają jego dzieło, odpowiada jednak nie tylko za to, co zrobił, ale i za to, co pominął. Tu pod adresem Dukaja zebrałaby się spora lista. Dlaczego Trudny walcząc z demonem nie wzywa na pomoc magii kościelnej? Każda diecezja ma wszak urzędującego egzorcystę, a gesty, które ksiądz wykonuje podczas mszy, mają wielkie znaczenie rytualne i magiczne. Wezwany wcześniej ksiądz nie miał na demona pomysłu - są wszak księża i księża (w dodatku ten był pono zdrajcą). Czy ów „czwarty wymiar” to terytorium zawładnięte do cna przez demony? Może trzeba z nimi walczyć o świat? Trudnemu wszelako to ani w głowie, on wraca - to wolta autora - na łono rodziny, którą kocha i chce dla niej jak najlepiej.
W „Xavrasie” dobre opisy rzeczywistości Priwislanskiego Kraju, za dużo natomiast nudnawych rozmów o terroryzmie, jego uwarunkowaniach moralnych, straceńczości fanatyka, co dla swego gnębionego kraju uczyni wszystko itp. Sterowanie historią, jej mechanizmami również było grane w literaturze; należało raczej iść w zagadnienie, jak gieroje wojny zmuszeni są radzić sobie z instalowaniem pokoju i jak im to leci z rąk, bo nawykli do destrukcji, nie do budowania. Ciekawiej było pokazać, jak wypierają ich z siodła „cisi, ciemni, mali ludzie”. To byłoby bodaj bardziej nośne i w dodatku z całkiem niezłym przełożeniem na współczesną polską sytuację.
Niestety, idzie czasami Dukaj w mnożenie nieprawdopodobieństw - czym żywi się partyzantka Wyżryna (oprócz podłej kaszanki), skoro eksterminuje miejscową ludność? Po co Wyżryn osobiście podchodzi pod Moskwę? Żeby polec? Dostarczenie tam i zdetonowanie bomby A przez trzech straceńców nie wchodzi w grę, raczej należało użyć samolotu, bo bomba swoje waży - no i reklama Wyżryna nieźle wroga ostrzegła. W komentarzu do „Zanim noc” autor wyznaje o czwartym wymiarze, że zwiększył jego rozmiary od subatomowych do równych rozmiarom trzech niższych (? - MO) wymiarów przestrzennych. Rozmiary wymiarów? Dukaj ma chyba na myśli teorię strun, podług której z jedenastu wymiarów uaktywniły się trzy (plus czas), a reszta jest zwinięta bądź uśpiona. Za dużo i zbyt nachalnie chciałby nam autor tłumaczyć, rozpiera go poczucie erudycji; tymczasem SF żąda jedynie pozoru interpretacji naukowej zaszłych w utworze wydarzeń i nie należy być bardziej lemowskim niźli sam Lem.
Sądzę Jacka Dukaja surowo, bo mam go za twórcę dorosłego i poważnego, któremu żadna taryfa ulgowa już nie przysługuje. Oba jego teksty z książki uważam za nie dokończone, czy jak się teraz mówi „z zakończeniem otwartym” - a wszak obowiązkiem autora jest w literaturze ekstremizm, czyli wyciąganie ostatecznych wniosków z użytej fabuły, czyli innymi słowy stuprocentowa skuteczność. Po przejeździe czołgiem talentu przez zagon tematu ma zostać spalona ziemia, amen.
Marek Oramus
Jacek Dukaj: Xavras Wyżryn. SuperNOWA 1997.